Warning: Undefined array key "podstrona" in /usr/home/markie7942/domains/niedomice.marioweb.pl/public_html/index.php on line 17 Warning: Undefined array key "kategoria" in /usr/home/markie7942/domains/niedomice.marioweb.pl/public_html/index.php on line 18 Historia Niedomic - Niedomickie Zakłady Celulozy - „Sztafeta - książka o polskim pochodzie gospodarczym”

01-01-2026


Niedomickie Zakłady Celulozy

„Sztafeta - książka o polskim pochodzie gospodarczym”


O książce:

Książka pióra Melchiora Wańkowicza jest zbiorem reportaży poświęconych budowie głównych obiektów Centralnego Okręgu Przemysłowego. Książka opisuje takie obiekty jak:

Do góry

Fragment książki o NZC:

NZC Sztafeta

Oglądałem w tym roku spustoszenia, jakie poczyniono już po wojnie w gospodarstwie leśnym w Polsce. Widziałem zdewastowaną Puszcze Wiszniewską, Baksztańską, Nabolicką, pnie w nich zwalone i zmurszałe, z których wycinano tylko strzałę,Powiększ zdjęcie młodzież leśną, nie sięgającą lat trzydziestu wycinano bezlitośnie, rąbano na wysokości piersi. Tak marnowaliśmy „na durno” drzewo, które tymczasem już na świecie stało się jednym z najważniejszych materiałów, z którego chemik robi cuda. Toż z drewna robi się kwas octowy, alkohol metylowy, aceton: wszystkie te produkty są niezbędne przy każdej niemal chemicznej syntezie. Wszak bez nich nie do pomyślenia by była produkcja rozpowszechnionego barwnika - indyga, ani aspiryny, ani wielu lakierów metalowych itp. Jeśli rabunkowe cięcia do przeszłości już należą, to bynajmniej do przeszłości nie należy to, że drzewo eksportujemy w stanie nieobrobionym, że np. mając choćby doskonale zainstalowane fabryki dykty, sprzedajemy obcym dyktowe drzewo, zamiast gotowego towaru.

NZC Sztafeta

Tak samo, sprzedając drzewo, sprowadzaliśmy celulozę, która jest drzewa pochodną. A przecież od czasu, kiedy to Waff i Buoges w 1854 r. poczęli pod ciśnieniem gotować drzewo w ługu i wydzielać włókna - nie było roku niemal, aby nie odkrywano nowych z drewna pożytków.

Aż wreszcie w 1871 r. w Pardeborn w Niemczech stanęła pierwsza fabryka celulozy.

Cóż to zapowiadało światu?

Tu jeszcze raz sami chemicy usunęli wrzód jątrzący z ciała ludzkości.

Widzieliśmy w rozdziale o kauczuku, ze sytuacja rozpaczliwa, w której znalazłby się zmotoryzowany świat w zależności od tropikalnych monopolistów kauczuku naturalnego - została usunięta przez wynalezienie kauczuku sztucznego.

Toż samo stało się z bawełną, potrzebną ludzkości nie tylko dla ubrania, ale i dla celów obrony (bawełna strzelnicza - najważniejszy materiał wybuchowy).

Bawełna stałą się produktem tak niezbędnym każdemu państwu, ze obroty nią były większe, niż światowe obroty pszenicą i żytem.

NZC Sztafeta

Nie trudno zrozumieć, ze ludzkość czekałby krwawe walki o zawładnięcie bawełną.

Tymczasem z chwila, kiedy wynaleziono celulozę i produkt uboczny - sztuczny jedwab i wełnę drzewną - wrzód się rozszedł. Cztery tysiące fabryk celulozy stanęło w trzydziestu dziewięciu krajach.

Polska miała produkcję celulozy niedostateczna i sprowadzała 20 000 ton rocznie.

Obecnie całe zapotrzebowanie dotychczasowe pokryje fabryka w Niedomicach. Fabryka w Niedomicach stanęła 15 km od Tarnowa, roztasowawszy się na 80 hektarach podmokłej łąki, kupionej od ks. Sanguszki.

„Plac drzewny” - skład papierówki

Rozpoczęto budowę w 1936 r. i obecnie na miejscu, gdzie kumkały żaby wznosi się 115 000 metrów przestrzennych zabudowań, do których doprowadza trzykilometrowa bocznica.

Do fabryki celulozy popłynie potok karpackich i kresowych świerków, 100 000 metrów przestrzennych papierówki będziemy przerabiać na tak wartościowy produkt, jak sztuczny jedwab. I nie tylko jedwab: nasze wyroby bawełnianie i wełniane będą zawierać 25% sztucznego włókna, które dadzą Niedomice, co proporcjonalnie zmniejszy import bawełny.

„... dotąd Polska nie posiadała rękodzielni na wyroby bawełnianie i jedwabne, nie idzie zatem, aby onych nigdy nie mieć nie mogła. Każda rzecz ma swój początek, a śmiem powiedzieć, ze gdyby w tej mierze plan mądrości i ostrożności oparty ułożonym i wykonanym został, przed upłynięciem lat niewielu sama by się Polska nad postępem swym zadziwiła”.

Drogi Panie Jones. Bóg zapłać za słowa otuchy. Wówczas przyszły złe czasy, przeleżały się dobre rady sto lat w szufladzie. Wyciągnęliśmy je teraz i skorzystamy.

Najważniejsze jednak, to nie przeróbka drzewa i nie wyrób materiałów, a uodpornienie kraju przez to, ze nie będziemy potrzebowali sprowadzać podstawowego surowca, służącego celom obrony - bawełny strzelniczej, którą zastąpi celuloza specjalnie spreparowana.

Wychowałem się w kraju leśnym, w którym las był głównym źródłem utrzymania zarówno dla magnata, jak i dla chłopa, jaki i dla Żydka. Las żywił nas, karmił, odziewał. „Chto w lesie nie złodziej, toj i nie hospodar” - głosiła mądrość chłopska. Przywykliśmy, że las ten zjawia się przed pod różną postacią - od jagód i polowania poczynając, kończąc na fabrykach drewienek do zapałek i szpilek do butów.

Toteż z przejęciem patrzyłem, jak tu ten las wspina się na szczyt przeróbki. U nas - ociosany toporem, jeszcze po dwu latach potrafi smolić, podpierając kolumnami dachy ganków. Przerabiany na szpilki, na patyczki był zawsze soba, substancją drzewną i, rzekłbyś, całej tej nieskomplikowanej fabrykacji przyglądał się życzliwej ostęp leśny, podchodzący tuż do budynku fabrycznego, o którego dach ocierały się nierzadko konary potężnych lip i kasztanów.

Tu - nadchodzi las z daleka - pocięty w równe, krótkie odcinki papierówki.

NZC Sztafeta

Podpływa wodnym basenem do transportera drewno pięknie przycięte. Na takich pociętych balach wyprawialiśmy harce, kiedy płynęło przez śluzę młyna, nikt mu nie robił nic złego, tkwiło sobie wieki w swojej drzewnej postaci na użytek ludziom.

Ale inżynier, który je spotyka, poprawia szkła na nosie i już wszystko wie: że oto w tym drewnie jest 25 proc. wody, 45 proc. celulozy czystej i 30 proc. różnych innych składników. Inżynier chce wydrzeć drewnu ową celulozę i poczyna się walka.

Konwojer wnosi bale do potężnych maszyn i noży, które tną drzewo na drobne drzazgi. W każdej jednak drzazdze drży dusza celulozy i dusza drewna, złączone wzrostem drzewa, sankcja wieków, praktyka pokoleń.

Wielki więc pneumatyk tłoczy drzazgi w górę i ląduje do potężnych warników.

Młyn do mielenia drzewa

Patrzę z szacunkiem dzikoluda, który wzrósł między tymi drzewami i przemykał się drożynami leśnymi, przeszpilonymi słońcem - na owe warniki-izolatory. Tak nazywają bolszewicy więzienie celkowe wyłożone korkiem, odcięte od najmniejszego odgłosu, w których rozkładają opór dusz ludzkich.

Warnik

Warniki-izolatory stoją potwornym szeregiem od gruntu, aż gdzieś na piętrowe wysokości. Każda z tych potwornych gruszek metalowych nabrzmiała jest przestrzenia 153 metrów sześciennych, każda z nich mieści 12 ton celulozy.

Tak, celulozy. Po piętnastu godzinach gotowania i traktowania kwasami celuloza się oddziela i opada na dół. Odcieka brunatna ciecz - ługi posulfitowe. Latem stanie dodatkowy zakład - dla utylizacji tych ługów, z których robić się będzie brykiety, garbniki (można by robić alkohol, ale rolnicy by protestowali).

Tymczasem zajmijmy się celulozą. Noworodek, kiedy zeszły wody porodowe - ługi posulfitowe - wygląda jeszcze nieszczególnie. W tej celulozie tkwią jeszcze drzazgi, piasek, sęki - więc jedzie do sortowni, promenuje nieskończonym konwojem sit.

Głowice zbiorników

I wreszcie stadium ostatnie - mokra rzadka masa celulozy wpływa na szerokich taśmach w olbrzymia rotację, której walce wygniatają wodę, a filce równocześnie z coraz suchszą masa celulozy przesuwając się pod walcami wchłaniają jej wilgoć. Tak celuloza idzie przez dwadzieścia nagrzanych walców rotacyjnych, iść by musiała przez czterdzieści, gdyby konstruktorzy nie schytrzyli się i nie urządzili jej w pewnym miejscu końcowym wędrówki rzymskiej łaźni - kamery hermetycznie zamkniętej o bardzo wysokiej temperaturze.

Z tej kamery wychodzi grzeczna i sucha; szeroki nóż tnie ja na arkusze i oto mamy duszę drzewa, którą moglibyśmy sobie np. wytapetować pokój.Powiększ zdjęciePowiększ zdjęcie Z dwóch i pół wagonów drzewa zrobił się jeden wagon celulozy. Pójdzie teraz do fabryk papieru.

Suszarnia Suszarnia

Ale nie cała. Już się wykańcza oddział bielenia celulozy. Tamta bielona celuloza zastąpi nam bawełnę strzelniczą. Złapie się za kudłaty łeb murzyn na plantacjach bawełny w stanach południowych tracąc pracę. Ale zdejmie czapkę bezrobotny drwal na Wileńszczyźnie i przeżegna się szeroko krzyżem świętym.

Skład celulozy

Wychodzimy z inż. Banaszakiem z fabryki. Wszędzie błyska kwasoodporna stal. Stal bowiem musi być nie tylko nierdzewna, ale i kwasoodporna; ale też kosztuje sześć razy drożej niż miedź, której dotychczas używały fabryki.

NZC Sztafeta

Idziemy teraz pod piece pirytowe. Nie mając dostatecznych złoży siarki, używamy pirytu dla wydobywania kwasów, którymi traktujemy drewno.Powiększ zdjęcie W pirycie jest 45 proc. do 50 proc. siarki. Jest to proszek brunatny, przywożony z okolic Kielc.

Wentylatory

Piec pirytowy - to znowu kolos parupiętrowy. Dołem wychodzą wypałki pirytowe; zawierają one 65 proc. żelaza, więc pół ceny pirytu zwrócą Niedomicom fabryki wytapiające rudy.

Do oczu nabiegają łzy. To gaz wydzielający się z pirytu. Robotnicy jednak się nie skarżą - przywykli. Ponoć w Szwecji nawet zainstalowano sanatorium dla gruźlików na dachu fabryki wypalającej piryt.

Nie czuję jednak inklinacji do tej kuracji i mimo klatki, w której stoi mała zła bestia - maszyna elektryczna o napięciu 55 000 volt, prostująca prąd zmienny na stały - wybiegam nad baseny, do których odprowadza się wodę z fabrykacji.

Niedomice leża nad Dunajcem i spożytkowują ogromną ilość wody: 50 000 m sześc. na dobę (gdy cała Warszawa zużytkowuje 80 000 m sześć.). Aby nie zatruwać Dunajca woda, zanieczyszczoną produktami fabrykacji, przekopano kanał do rzeczki innej, Żabnicy, która wpada do Wisły o 40 kilometrów poniżej Dunajca.

Skład węgla

To mi trochę przypomina decyzję władz miejskich jednego z miast w Małopolsce. W mieście tym przy ul. Kilińskiego, był ulokowany zakład cieszący się brzydka sławą i ulica ciągle pełna była pijatyki i burd. Spowodowało to interpelację grupy radnych, oburzonych kalaniem pamięci bohatera. Magistrat znalazł się w kłopocie, bo nie mógł zmusić właściciela kamienicy do zerwania korzystnego długoletniego kontraktu. Wówczas rajce poszły do głowy po rozum i zaliczyli dom ów, jako że był narożny z ul. Kilińskiego - do ul. Słowackiego.

Fragment fabryki w Niedomicach

Ten ustęp dedykuje obywatelom znad rzeki Żabnicy, Fabryka w Niedomicach będzie zatrudniała 50 urzędników i 300 robotników. Poczęto ją budować w lipcu 1935 roku. Koszt jej wynosi 11 milionów złotych. Fabryka ruszyła w listopadzie 1937 r.

I ta fabryka, jak wszystkie inne w Okręgu Centralnym, ma doprowadzony gazociąg (będzie używać 12 milionów m sześć. gazu) i ona będzie się karmić produktami wydobywanymi na terenie Okręgu: pirytem, chlorem, wapnem palonym, kamieniem wapiennym.

Koło niej, jak koło innych fabryk, została zbudowana kolonia robotnicza ze świetlica, ambulatorium, stołówka i łaźnią.

I kiedy widzę, jak potężne machiny chwytają w swoje miażdżące objęcia drzewo, i tęgie bale wychodzą pocięte i pomiażdżone na drobniutkie drzazgi, myślę o straszliwie rozrzutnej gospodarce pokoleń i odczuwam wdzięczność dla zapobiegliwej ręki, która gospodarować poczyna w polskim gospodarstwie.

Do góry

Źródło:

Plakat promujący książkę:

Plakat promujący książkę:

Źródło:

ZOBACZ JESZCZE:

Do góry

© kropek4767 2006 - 2026

Publikacja materiałów bez zgody autora zabroniona (zasady korzystania).